Przecież wiem!
- 5 wrz 2016
- 1 minut(y) czytania
Jestem zarejestrowana na wszystkich stronach forach dotyczących zdrowego odżywiania, diet, fitnessu i motywacji. Przeczytałam chyba ze 100 książek na ten temat. Znam swój PPM, CPM, BMI, idealną wagę. Doskonale znam swoje zapotrzebowanie na witaminy i minerały. Stosuję ziemię okrzemkową, piję czystek, biorę najlepsze suplementy diety.
W zasadzie wielu dietetyków mogłaby się ode mnie uczyć. Nie mówiąc już o tych ignorantach z forów. Znam 18 potraw z amarantusem w roli głównej, lubię topinambur, mam w zapasie kilka słoików oleju kokosowego, zastąpiłam ziemniaki batatami, cukier stewią.
Tylko jakoś tak... Ciągle coś idzie nie tak. Jak już kolejny raz obiecam sobie, że biorę się za siebie - ale tak na se coś zawsze musi się wydarzyć... A to szef tak bardzo wkurzy mnie w pracy, że nawet nie wiem kiedy zjem drożdżówkę i batona. A to z kolei córka ma przedstawienie w przedszkolu i tak się do niej śpieszę i denerwuję jej rolą, że zupełnie zapominam o obiedzie... który nadrabiam odświętną kolacją z okazji jej sukcesu. A wiadomo, że taka kolacja nie może być fit, bo wtedy co to za świętowanie.
Takich sytuacji jest mnóstwo. Jak na złość! Najbardziej jednak wkurza mnie to, jak Ci ignorancji z forów, mając tak ograniczoną wiedzę przesyłają swoje zadowolone i uśmiechnięte zdjęcia, na których są o kilka rozmiarów mniejsi... No nic, zalazłam ostatnio świetną książkę pewnego lekarza i terapeuty - tam na pewno znajdę jakieś cenne wskazówki i w końcu zrealizuję swój cel.





Komentarze